Najnowsze wpisy

Kostka budyniowa bez pieczenia

Ciasto szybkie i bezproblemowe w przygotowaniu. W dodatku idealne dla osób nie posiadających piekarnika lub takich, które nie lubią ciast pieczonych. Dla mnie to bardziej forma deseru, choć świetnie sprawdzi się w cieplejsze dni, bo jakoś po jego zjedzeniu, od razu przed oczami pokazały mi się wakacje.. ale to chyba za sprawą galaretki i brzoskwiń :)


Na blaszkÄ™ 24x24 cm
Składniki:

  • 1/2 l mleka,
  • 2 kopiaste Å‚yżki mÄ…ki ziemniaczanej,
  • 2 pÅ‚askie Å‚yżki mÄ…ki pszennej,
  • 2/3 szklanki cukru,
  • 1 opakowanie cukru z prawdziwÄ… waniliÄ…,
  • 2 żółtka,
  • 200 g masÅ‚a w temperaturze pokojowej,
  • 2 opakowania herbatników,
  • 2 opakowania galaretki truskawkowej (każda na 500 ml wody),
  • 1/2 puszki brzoskwiÅ„.

Najpierw przygotować galaretki rozpuszczając je w 800 ml wrzątku (zmniejszona ilość, aby ładnie zastygła na brzoskwiniach).

Z 1/2 litra mleka odlać pół szklanki, a resztę zagotować w rondelku raz z dodatkiem 1/3 szklanki cukru i cukrem waniliowym. W tym czasie utrzeć dwa żółtka z resztą cukru. Dodać do masy jajecznej pozostałe mleko i dwa rodzaje mąki, dobrze zmiksować, żeby rozbić powstałe grudki. Całość wlać na gotujące się mleko, w tym momencie zmniejszyć źródło ciepła pod garnkiem, ciągle mieszając ugotować budyń. Trwa to około 3-5 minut. Odstawić do ostygnięcia.
Gdy budyń będzie już letni należy zmiksować go z masłem, dodając je po jednej łyżce, aby masa się nie ścięła.

Na spód blaszki wyłożyć herbatniki, a na nie wyłożyć masę budyniową. Przykryć kolejną warstwą herbatników. Na górze ułożyć pokrojone na ćwiartki brzoskwinie i zalać je tężejącą galaretką. Ciasto odstawić na kilka h do lodówki (aby galaretka zastygła, a herbatniki zmiękły od masy).

Smacznego!



Jakość QAFP "Piękno w smaku" - warsztaty

Zapewne niektórzy uczestnicy już zapomnieli o tym miłym wydarzeniu, które miało miejsce końcem stycznia, ale ja dopiero teraz znalazłam parę chwil, żeby opisać w kilku zdaniach to co działo się na warsztatach z jakością QAFP w warszawskim SmArt Studio.


Od kulinarnej strony poprowadziÅ‚ nas Daniel Olas, szef kuchni. FotografiÄ… kulinarnÄ…, poradami i różnymi trikami zajęła siÄ™ Joanna van Fenema, a w rolÄ™ gospodarza i prowadzÄ…cego wcieliÅ‚ siÄ™ Olivier Janiak, który od samego progu witaÅ‚ zaproszonych blogerów, czÄ™stowaÅ‚ pysznÄ… kawÄ… i zamieniaÅ‚ parÄ™ słów. MiÅ‚ym akcentem dla mnie byÅ‚ fakt, że nawet mój chÅ‚opak, który nie byÅ‚ oficjalnie na liÅ›cie goÅ›ci, mógÅ‚ uczestniczyć w warsztatach (on zajÄ…Å‚ siÄ™ tylko częściÄ… nt. fotografii, bo gotowanie to nie jego bajka, ale dziÄ™ki temu ja miaÅ‚am wolne rÄ™ce:)


W pierwszej części spotkania poznaliÅ›my bliżej jakość QAFP, pani Agnieszka RóżaÅ„ska (Dyrektor ZarzÄ…dzajÄ…cy UPEMI organizacji bÄ™dÄ…cej administratorem systemu QAFP) odpowiedzialna za caÅ‚e to zamieszanie, rzetelnie odpowiadaÅ‚a na każde nasze pytania i poszerzaÅ‚a naszÄ… wiedzÄ™ na temat jakoÅ›ci miÄ™sa wieprzowego i wÄ™dlin. Chef Daniel Olas opowiedziaÅ‚ natomiast o tym, jak jakość miÄ™sa wpÅ‚ywa na jakość potraw, które spożywamy, na jego obróbkÄ™ termicznÄ… i smak. Pani fotograf przekazaÅ‚a nam widzÄ™ odnoÅ›nie robienia zdjęć naszym potrawom, o tym jak ważne jest Å›wiatÅ‚o, balans bieli, różne gadżety, których możemy użyć




Wiedzę zdobytą w teoretycznej części warsztatów, wprowadziliśmy w życie w drugiej, tej bardziej praktyczniej. Gdzie w grupach, prowadzonych pod okiem Chefa, ugotowaliśmy 4 pyszne potrawy: karkówkę w sosie śliwkowym z puree z marchewki i grillowaną kukurydzą (za to danie odpowiedzialna była m.in. ja:), polędwiczki wieprzowe z truflowymi ziemniakami, schab z musem z groszku oraz miętowym batatem, gulasz z łopatki z kaszą jaglaną z owocami.
Po ugotowaniu i wyserwowaniu potraw, przyszedÅ‚ czas na zdjÄ™cia! Wszyscy, przed skonsumowaniem swojego dania, musieli wykonać kilka ujęć, żeby potrenować i spróbować wykorzystać rady pani Joanny.
Oczywiście po wszystkim, już lekko zimne, ale nadal smaczne potrawy zostały zjedzone, co do ostatniego kęsa. A po wszystkim mały prezent od organizatora, oczywiście w postaci wędlin ze znakiem jakości QAFP.


Moje danie - lekko zachwiana ręka przy robieniu zdjęcia.
Bo do zrobienia puree potrzebne są dwie osoby i dwóch fotografów :)





Dziękuję jeszcze raz za możliwość uczestniczenia w takich warsztatach i pozdrawiam wszystkich uczestników oraz prowadzących :)



Pszenno-żytnie pączki pieczone

Tym razem dzielę się przepisem na to, czym można się oszukać w Tłusty Czwartek. A mianowicie zamiast kalorycznych pączków, proponuję alternatywne, pieczone pszenno-żytnie pączki-bułeczki. Ich kaloryczność (w zależności od nadzienia) to mniej więcej 150 kcla, dlatego bez wyrzutów sumienia można zjeść nawet dwa takie smakołyki.



Składniki:
  • 150 g mÄ…ki pszennej (tym 550),
  • 150 gram mÄ…ki żytniej (typ 720)*,
  • 100 ml ciepÅ‚ego mleka,
  • 20 g drożdży Å›wieżych lub 8 gram drożdży suchych,
  • 2 jajka „M”,
  • 20 g cukru,
  • 20 g roztopionego masÅ‚a,
  • 1 Å‚yżeczka ekstraktu waniliowego**,
  • Szczypta soli,
  • Nadzienie: konfitura, budyÅ„, ser biaÅ‚y,
  • WykoÅ„czenie: lukier lub cukier puder.
Do miski przesiać mąki, na środku zrobić wgłębienie do którego wkruszyć drożdże, zasypać je cukrem oraz zalać połową mleka, odstawić aby zaczyn wyrósł (około 10 minut). W przypadku drożdży suchych, wmieszać je od razu do mąki, bez przygotowania zaczynu i dalej postępować jak w pierwszym przypadku.
Do wyrośniętego zaczynu dodać jajka, resztę mleka, ekstrakt waniliowy, szczyptę soli oraz roztopione masło. Wyrobić na gładkie ciasto, co zajmie około 8-10 minut.. Będzie ono dość rzadkie, ale nie dosypywać więcej mąki. Aby uformować z niego kulę najlepiej posmarować ręce olejem, dzięki czemu ciasto nie będzie się przyklejać. Przykryć je w misce i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1-1,5 h (aż podwoi objętość).
Po tym czasie wyłożyć ciasto na stolnicę i lekko wyrobić. Podsypać delikatnie mąką i uformować z niego wałek, pociąć go na około 10 plastrów grubości 1,5 cm.
Z każdego kawaÅ‚ka formować kuleczkÄ™ i odstawić jÄ… ponownie do wyroÅ›niÄ™cia, już na blaszce na papierze do pieczenia. Po 30 minutach „pÄ…czki” można wstawić do pieca nagrzanego do 180 stopni na okoÅ‚o 20-25 minut (aż siÄ™ zarumieniÄ…).
Gdy pączki będą już upieczone, szprycą nałożyć do nich ulubione nadzienie oraz polukrować lub oprószyć pudrem.

* mąką powinna być dostępna w większości piekarni,
** jeśli nie posiadasz ekstraktu waniliowego, możesz użyć paru kropelek aromatu lub pominąć ten składnik.



Smacznego!



Pączki z czekoladą według Gordona Ramsay'a

Tłusty Czwartek już tuż tuż, więc postanowiłam wypróbować już dawno upatrzony przepis z książki Gordona Ramsay'a na pączki z czekoladowym ganache [czyt. ganasz].

Pączki te mają nietypowy kształt, bo uformowane są jak małe poduszeczki (osobiście wolę właśnie takie, bo łatwiej się wgryźć w to ciacho:), a środek wypełnia im pyszny czekoladowy krem na bazie śmietanki. Jeśli jeszcze nie robiliście nigdy ganache to bardzo polecam. Ja zmieniłam nieco przepis, bo wolę ten krem na bazie czekolady gorzkiej i mlecznej, a Gordon poleca dodać 2 łyżki miodu do śmietanki i zalać tym samą gorzką czekoladą. Sami postanowicie którą wersję wolicie!


Składniki:
  • 150 ml mleka 3,2%,
  • 50 g cukru,
  • 15 g Å›wieżych drożdży,
  • 320 g mÄ…ki pszennej,
  • 50 g masÅ‚a,
  • 2 żółtka,
  • na posypkÄ™: 2 Å‚yżki cukru pudru, 1 Å‚yżeczka cynamonu, 2 Å‚yżki kawy inki,
  • olej do smażenia.
Mleko wraz z cukrem podgrzać w rondelku. W małej miseczce umieścić drożdże i zalać je połową ciepłego mleka i odstawić do wyrośnięcia. Do pozostałego mleka w rondelku dodać masło i podgrzać aż do jego rozpuszczenia. Do dużej miski przesiać mąkę, na środku zrobić wgłębienie i wbić w nie dwa żółtka, dodać mleko z drożdżami oraz to z masłem. Wymieszać całość drewnianą łyżką, aż do połączenia składników i następnie zagnieść ciasto. Odstawić je w ciepłe miejsce (przykryte ściereczką) na około 1 - 1,5 h. Po tym czasie ciasto uformować w prostokąt i rozwałkować na grubość 2 cm, podzielić na 12 kwadratowych poduszeczek i odstawić ponownie do wyrośnięcia na około 30 min. [Teraz jest czas na przygotowanie nadzienia] Gdy pączki podwoją swoją objętość smażyć je na rozgrzanym oleju (170 st.) na złoty kolor, po wyjęciu z oleju, pączki lekko odsączyć z tłuszczu i od razu obtoczyć w przegotowanej posypce.
Gdy lekko przestygną można je nadziewać czekoladą przełożoną do rękawa cukierniczego z odpowiednią końcówką.

Składniki na ganache:
  • 60 g czekolady gorzkiej,
  • 60 g czekolady mlecznej,
  • 125 ml Å›mietanki,
  • 30 g masÅ‚a.
Połamaną na kawałki czekoladę umieścić wraz z masłem w miseczce. W garnuszku zagotować śmietankę. Czekoladę zalać gorącą śmietaną i zostawić na około 1 minutę aby się sama rozpuściła. Po tym wymieszać ją dokładnie trzepaczką i lekko napowietrzyć. Wstawić do lodówki aby stężała.


Smacznego!

Pączki na Tłusty Czwartek






Warsztaty w Akademii Przyjemnego Gotowania

Pewnego piÄ…tkowego wieczoru, koÅ„cem stycznia miaÅ‚am okazjÄ™ wziąć udziaÅ‚ w warsztatach w Akademii Przyjemnego Gotowania we WrocÅ‚awiu. OdbywajÄ… siÄ™ one w przyjemnie zaadaptowanej i Å›wietnie wyposażonej piwniczce znajdujÄ…cej siÄ™ tuż pod Figa bistro & coffee bar prowadzonej przez szefa Roberta ÅšwiÄ…tka (znanego z 1. polskiej edycji Top Chef). 


Warsztaty, na które siÄ™ wybraÅ‚am dotyczyÅ‚y miÄ™sa woÅ‚owego, a dokÅ‚adniej polÄ™dwicy. Czyli najszlachetniejszej części miÄ™snej, którÄ… otrzymujemy z krówek. SÅ‚owem wstÄ™pu prowadzÄ…cy warsztaty opowiedziaÅ‚ o różnych miÄ™sach, co do czego użyć, jakÄ… obróbkÄ™ zastosować. OczywiÅ›cie mówiliÅ›my tylko o woÅ‚owinie czyli antrykot, ligawa, rostbef oraz gwóźdź programu polÄ™dwica. 




W końcu przeszliśmy do gotowania, czyli to na co wszyscy czekali. Każdy otrzymał swoją część polędwicy, którą musieliśmy wyczyścić z błonek. Myślałam, że jest to trudniejsze zadanie, ale okazało się, że owa błonka właściwie sama odchodzi od mięska.






Zaraz po tym zaczęła się jazda.. jak dla mnie! Czyli carpaccio wołowe na sałatce wg. własnego pomysłu. Szef Robert pokazał nam domowy sposób na przygotowanie tego dania. Wystarczy cienko pokroić polędwicę, ułożyć ją na folii spożywczej, przykryć całość drugim kawałkiem folii i lekko rozbić i rozwałkować. Mięsko wyszło bardzo delikatne. Ale.. niestety ja do carpaccio się nie przekonałam, choć inni uczestnicy warsztatów swoje talerze wyczyścili do ostatniego kawałeczka polędwicy.

Po pierwszej surowiźnie, przyszła pora na kolejne czyli TATAR o zgrozo! Przygotowaliśmy trzy rodzaje: klasyczny po polsku, szwajcarski oraz zapiekany z masłem Cafe de Paris. To był mój pierwszy raz z tatarami. Ogólnie powiem, że było bardzo smacznie, ale nie wracam na razie do tej potrawy. Może to jakaś bariera psychiczna przed jedzeniem surowego mięsa :)

Pierwszy tatar po polsku podany z jajkiem, siekanÄ… cebulkÄ…, pieczarkami marynowanymi i ogórkiem korniszonem. Tatar szwajcarski miaÅ‚ w sobie już wiÄ™cej skÅ‚adników i od razu byÅ‚ z nimi wymieszany, a znalazÅ‚y siÄ™ tam m.in.: kapary, anchois, szalotka, musztarda, sos worcester, whisky, żółtko jajka, tabasco. Ostatni tatar byÅ‚ podany nietypowo, ponieważ, posiekane i uformowane miÄ™so woÅ‚owe zostaÅ‚o zapieczone w piecu pod koÅ‚derkÄ… z masÅ‚a cafe de paris (maseÅ‚ko przyprawione z dodatkiem ziół, alkoholu, żółtka).





Po tatarach przeszliÅ›my do wyczekiwanych STEKÓW. Najpierw zaczÄ™liÅ›my od klarowania masÅ‚a (oczywiÅ›cie ja siÄ™ zagadaÅ‚am i swoje lekko przypaliÅ‚am ;p), później sos holenderski, dziÄ™ki któremu zrobiliÅ›my sos berneÅ„ski. Przepyszny!


W końcu zaczęliśmy smażyć nasze steki, na rozgrzanej patelni, pokrytej masłem klarowanym po 1,5 minuty z każdej strony lekko oprószone pieprzem. Gdy zdjęliśmy steki z patelni musiały chwilkę odpocząć a później nastąpiła wielka konsumpcja naszych mięs. Wraz z dodatkami jak sos berneński, pieczone ziemniaczki oraz drugi sos pieprzowy, który powstał na tej samej patelni, na której smażyliśmy steki.



Po warsztatach czułam się spełniona, pierwszy raz zjadłam surowe mięso, sama przygotowałam steki, więc teraz nie boję się eksperymentować w kuchni. Do tej pory po prostu szkoda było mi kupić składniki, które mogą wylądować w koszu, po tym jak coś popsuje. A niestety.. z mięsami (poza drobiem) to ja się nie lubię i zazwyczaj przygotowuję coś na smak podeszwy ;]
Prowadzący szef Robert polecił mi po prostu zacząć od mięs duszonych, które będzie mi łatwiej przygotować i może dzięki temu, przekonam się do gotowania wołowiny i wieprzowiny.

Warsztaty zaliczam do tych udanych, nowe doświadczenia, nowe smaki, nowe osoby, które jak ja widać, że są entuzjastami kuchni. Pomocny prowadzący, który zdradził kilka trików podczas warsztatów, na uratowanie naszych potraw. Z przyjemnością wróciłabym do Akademii Przyjemnego Gotowania na kolejne warsztaty, ale czas pokaże czy mi się uda.


ps. przepraszam za jakość zdjęć, ale mój naczelny fotograf nie mógł ze mną uczestniczyć w warsztatach przez co foty są takie jakie są :)

Akademia Przyjemnego Gotowania
ul. Wagonowa 5-7
Wrocław